Zaszufladkowany do: Internet, Nauka, Odkrycia, Rośliny, Wiedza, biologia, chemia, zdrowie | Tagi: biologia, chemia, Internet, Nauka, Odkrycia, Rośliny, Wiedza, zdrowie
Może poprzez kontrast z poruszającymi się zwierzętami, rośliny wydają się bardzo biernymi organizmami. Tak jednak nie jest. Josef Stuefer z Radboud University Nijmegen natrafił właśnie na ślad układu, za pośrednictwem którego poszczególne okazy się ze sobą porozumiewają i ostrzegają przed nadchodzącym niebezpieczeństwem.
Sporo roślin zielnych, np. truskawki, koniczyna czy podagrycznik pospolity, wytwarza wąsy, czyli rozłogi. Są to wydłużone pędy, które płożą się nad powierzchnią gruntu. Zakorzeniają się w węzłach i tam wyrasta nowa roślina. Jest połączona z rośliną macierzystą, dopóki ta żyje lub dopóki nie zostanie od niej oderwana. To właśnie wewnątrz rozłogów biegną kanały wykorzystywane do komunikowania się. Układ do złudzenia przypomina sieć komputerową.
Stuefer i zespół zademonstrowali, że za pośrednictwem nowo odkrytego “interkomu” koniczyny ostrzegają się nawzajem, że w pobliżu znajduje się wróg. Jeśli jedna roślina zostanie zaatakowana przez gąsienicę, pozostałe podłączone egzemplarze na pewno się o tym dowiedzą. Wzmocnią swoją odporność chemiczną oraz mechaniczną i staną się mniej atrakcyjnym kąskiem. Dzięki systemowi wczesnego ostrzegania rośliny zawsze o krok wyprzedzają najeźdźców. Eksperymenty wykazały, że znacznie zmniejsza to ponoszone straty.
Niestety, połączenie w sieć ma też i swoje minusy. Jeśli jeden z jej elementów zostanie zakażony wirusem, infekcja obejmie wszystkie pozostałe.
Zaszufladkowany do: Film, GW, Gatunek, Hobbit, Life, News, Odkrycia, Ziemia
Trzy maleńkie kostki z nadgarstka są, według uczonych, niezbitym dowodem na to, że odnaleziony 4 lata temu na indonezyjskiej wyspie Flores szkielet dziwacznie małego człowieka należy do nowego gatunku homo. – Nasze badania powinny wreszcie przekonać tych, którzy brali okaz za upośledzonego fizycznie i umysłowo przedstawiciela naszego gatunku.
AP
Tak według uczonych wyglądał hobbit
<!–0–>
Analizę przeprowadził Matthew W. Tocheri z wydziału antropologii Smithsonian Institution w Waszyngtonie (USA). Jej wyniki publikuje dzisiejsze wydanie tygodnika “Science”.
W 2003 r. australijski zespół naukowców odkrył prawie całkowicie zachowany szkielet kobiety (który nazwano LB1) oraz pozostałości co najmniej ośmiu innych osobników należących najwyraźniej do rodzaju homo. Wiek znaleziska oszacowano na blisko 18 tys. lat, czyli żyli oni w czasach, gdy na Ziemi – i to od dawna – pozostał już tylko jeden gatunek ludzki – homo sapiens. Badaczy zdumiały rozmiary znalezionego szkieletu. Kobieta miała zaledwie 1 m wzrostu, a pojemność jej mózgu wynosiła niecałe 400 cm sześc. To wartość zbliżona do mózgu szympansa, na pewno o wiele mniejsza niż u któregokolwiek z hominidów. Media natychmiast nadały ludziom z Flores miano hobbitów. Z kolei naukowcy, też natychmiast, rozpoczęli zażartą dyskusję.
Odkrywcy hobbita i ich zwolennicy przekonywali, że mamy do czynienia z całkiem nowym gatunkiem człowieka. Nadali mu nawet nazwę: Homo floresiensis. Przeciwnicy tej teorii uważali, że znalezione na Flores szczątki należały do zwykłego człowieka współczesnego, tyle że cierpiącego na mikrocefalię – chorobę centralnego systemu nerwowego objawiającą się niskim wzrostem i małymi rozmiarami mózgu.
Dziś amerykańscy uczeni przedstawili wyniki swoich badań, które dowodzą, że był to jednak odrębny gatunek.
Przebadano trzy kości lewego nadgarstka kobiety LB1: kość łódeczkowatą, czworoboczną małą i kość główkowatą. Okazało się, że różnią się one znacząco od odpowiadających im kości nadgarstka człowieka współczesnego i blisko z nim spokrewnionego neandertalczyka. Są prymitywniejsze i bliższe kościom małp nienależących do człowiekowatych. Wszystkie są dobrze zachowane i nie wykazują żadnych śladów deformacji. To sugeruje, że był to zupełnie nowy gatunek hominida.
- Różnice między kształtem kości nadgarstka małp i ludzi wynikają z innego rozwoju embrionalnego tych fragmentów szkieletu dłoni i ich wygląd nie jest wynikiem choroby ani wad budowy hobbita – tłumaczą Amerykanie. Tocheri uważa, że Homo floresiensis jest po prostu przedstawicielem bardzo wczesnej linii homo.
Źródło: Gazeta Wyborcza
Zaszufladkowany do: Nauka, News, Odkrycia, Palenie, Papierosy, Science, Wiedza, organizm
Zmiany w ekspresji genów utrzymują się nawet wtedy, gdy palaczowi uda się zerwać ze zgubnym nałogiem. To swego rodzaju molekularne wytłumaczenie zjawiska, czemu byli “nikotyniści” są nadal narażeni na zwiększone ryzyko nowotworów i innych chorób płuc.
Kiedy uzależniona osoba rezygnuje z papierosów, organizm zaczyna powoli naprawiać szkody wyrządzone przez nałóg. Wbrew obiegowym opiniom, nie wszystkie układy w organizmie zaczynają jednak działać jak przed zapaleniem pierwszego papierosa. Ryzyko chorób serca rzeczywiście zrównuje się ze swoim odpowiednikiem u osób niepalących, lecz ryzyko zapadnięcia na nowotwór płuc czy rozedmę pozostaje podwyższone, mimo że pacjent nie pali od kilkudziesięciu lat.
Rzucając palenie, zmniejszasz szanse na zachorowanie, ale ryzyko nie ulega wyzerowaniu – tłumaczy Raj Chari, który zajmuje się biologią nowotworów w British Columbia Cancer Research Centre w Vancouver.
Zespół Chariego określał poziom ekspresji genów w tkance pobranej z dróg oddechowych 4 osób, które nigdy nie paliły, ośmiu palących i 12 byłych palaczy (czas niepalenia wahał się od roku do 32 lat). Naukowcy zaobserwowali, że aktywność części genów (zmieniana przez uzależnienie od nikotyny) powracała u byłych palaczy do normy, ale w przypadku 124 genów zerwanie z nałogiem nie pomogło: nadal działały one inaczej (BMC Genomics).
Białka kodowane przez część z nich są związane z chorobami płuc. U byłych i czynnych palaczy odnotowano np. obniżoną ekspresję kilku genów związanych z cyklem komórkowym. Skądinąd wiadomo, że u pacjentów z przewlekłym zapaleniem oskrzeli i rozedmą występuje obniżony wskaźnik podziałów komórkowych. Obniżoną aktywność zaobserwowano też w genach przechowujących “przepis” na białka naprawiające uszkodzenia DNA.
Wszyscy byli palacze badani przez zespół Chariego cierpieli na choroby płuc wywołane długoletnim silnym uzależnieniem (przez co najmniej 30 lat wypalali jedną lub więcej paczek papierosów dziennie). Kanadyjczycy twierdzą jednak, że wzorce zmiany ekspresji genów nie korelowały z zaawansowaniem choroby płuc.
Niepublikowane jeszcze badania Avruma Spiry, pulmunologa z Uniwersytetu w Bostonie, niezależnie wykazały, że zmiany genetyczne występują również u zdrowych byłych palaczy. Spira uważa, że eksperymenty kanadyjskich lekarzy są ciekawe, ale nie pozwalają na ustalenie związku przyczynowo-skutkowego między ekspresją genów a chorobami płuc. Dlatego też Spira przygotowuje się do badań, w ramach których będzie śledził zmiany w ekspresji genów i nasileniu choroby przed i po rzuceniu palenia.
Akademicy z Korei Południowej twierdzą, że zdobyli dowody na to, że mówienie do roślin i włączanie im magnetofonu nie jest fanaberią czy dziwactwem, ale ma swoje podstawy naukowe. Odkryli ponoć zestaw genów reagujących na dźwięki.
Dr Mi-Jeong Jeong wyjaśnia, skąd pomysł na hipotezę badawczą: skoro rośliny reagują na światło, temperaturę, dotyk i wibracje, dlaczego nie miałyby tego robić w odpowiedzi na dźwięk?
Kiedy ryżowi odtwarzano muzykę klasyczną (Sonatę księżycową Beethovena, Clair de lune Debussy’ego i Zimę z Czterech pór roku Vivaldiego), zieloni delikwenci ani drgnęli. Gdy jednak odgrywano pojedyncze nuty, pojawiła się reakcja w dwóch genach reagujących na światło. Była silniejsza przy wyższych dźwiękach i słabła wraz z obniżeniem tonacji.
Chociaż istnieje sporo badań dotyczących reaktywności na dźwięk na poziomie fizjologicznym, niewiele eksperymentów poświęcono jego wpływowi na geny – napisali biolodzy w artykule opublikowanym w periodyku Molecular Breeding.
Koreańczycy wierzą, że można będzie wykorzystać „słuch” roślin do manipulowania ich wzrostem, a więc przyda się w rolnictwie. Być może uda się zmodyfikować rośliny tak, by kwitły w określonym momencie, gdy „usłyszą” daną nutę.
Doktor Philip Wigge z John Innes Centre, jednego z najlepszych światowych centrów botaniki i mikrobiologii pozostaje sceptyczny wobec rewelacji Koreańczyków, chociaż nie odrzuca ich całkowicie.
Byłbym zdumiony, gdyby rośliny potrafiły odróżniać dźwięki. Ale nigdy nie wiadomo – mówi. To byłaby wielka szansa dla rolnictwa, jednak stwierdzenia takie mogą być czynione na wyrost – dodaje. Jego zdaniem wibracje powodowane przez fale dźwiękowe mogły wpłynąć na geny, jednak, jak zauważa, reakcja była tak słaba, że może być to naturalna wariacja w genach.
Wiemy, że rośliny odpowiadają na wiatr i dotyk. Może to mieć z tym co wspólnego – mówi. Dodał, że ludzie od dziesiątków lat szukają u roślin jakichś nowych reakcji i niczego takiego nie znaleźli.
Zaszufladkowany do: Astronomia, Einstein, NASA, Nauka, News, Odkrycia, Science, Wiedza
Astronomowie NASA opracowali nowy sposób prowadzenia fundamentalnych badań fizycznych nad wyjątkowo gęstymi obiektami, takimi jak czarna dziury. Dzięki niej dokonali odkrycia, które potwierdza teorię względności.
Albert Einstein przewidywał w niej, że w pobliżu masywnych obiektów czas i przestrzeń zostają zakrzywione. Uczeni z należącego do NASA Goddard Space Flight Center zaobserwowali takie zakrzywienie w pobliżu gwiazdy neutronowej Serpens X-1. Tego typu gwiazdy, podobnie jak czarne dziury, są tak gęste, że ich oddziaływanie grawitacyjne wpływa na czas i przestrzeń. Specjaliści z NASA użyli ultraczułych instrumentów z europejskiego obserwatorium XMM-Newton X-ray oraz obserwatorim Suzaku X-ray. Dzięki nim eksperymentalnie potwierdzili teorię Einsteina.
Wokół Serpents X-1 gorące atomy żelaza tworzą dysk obracający się z prędkością równą 40% prędkości światła. Szczególnym dowodem było zaobserwowanie, że linie spektralne tych atomów mają większą długość fali i rozszerzają się niesymetrycznie z powodu efektu Dopplera połączonego z efektem geodezyjnym przewidzianym przez Einsteina.
NASA potwierdziło swoje odkrycie obserwując podobnie zaburzone linie spektralne wokół dwóch innych bardzo gęstych gwiazd.

